poniedziałek, 19 grudnia 2016

Chapter One

Cześć, tu Twoja córka Rosie. Pamiętasz mnie jeszcze? - zamknęłam oczy. Nie dam rady. To już piąty raz, kiedy próbuje odpisać na jeden z miliona listów od mojego Ojca. Nigdy nie byliśmy zżyci, nigdy nie miał dla mnie czasu, tłumacząc się ciężką pracą. Szczerze? Nie obchodziło mnie to. Zawsze wolałam być sama. Nie jestem jeszcze w stanie mu wybaczyć. Nie wiem, czy kiedykolwiek będę.

-Jak tam moja solenizantka? - Zack wykrzyczał na połowę szkoły. Dyskretnie kazałam mu się uciszyć, po czym przytuliłam go w podzięce za prezent, jaki mi sprawił. Jest moim najlepszym przyjacielem. Nie znamy się długo, ponieważ dopiero rok, ale czuję, że Zack to osoba, której szukałam przez całe moje życie. Rozumie mnie jak nikt inny, mogę przy Nim być sobą. A co najważniejsze, zawsze mogę na Niego liczyć- jeszcze ani razu mnie nie zawiódł.  Jest przystojnym brunetem z brązowymi oczami. Nie mój typ, tak jak i ja nie jestem w Jego. Po krótkiej rozmowie odnośnie zadania z matematyki, dołączyliśmy do Ellie.
Minęła matematyka, potem biologia, aż w końcu przyszedł czas na literaturę. W końcu Go zobaczę. Uwielbiam literaturę. Siedzi naprzeciw mnie.
-Gapisz się Rosie! - Ona ciągle mnie na tym przyłapuje, za każdym razem mi to wypominając. Robi ze mnie wariatkę, którą przecież nie jestem. Ale tak, to prawda. Moje oczy zawsze uciekają w Jego stronę, gdy tylko pojawia się na horyzoncie. Lubię patrzeć na ładne rzeczy. A On... Jest przystojnym mężczyzną.... z strasznie zniszczonym charakterem.

Na przerwie obiadowej wraz z Zackiem i Ellie myśleliśmy jak będziemy świętować moje urodziny. Nie wyprawiam jakiegoś wielkiego przyjęcia, bo to nie w moim stylu. Wolę spędzić ten czas z najbliższymi. Dziś muszę się opiekować małą Annie, córką partnera mojej mamy. Nie odpowiada mi to, ale nie miałam nic do gadania.
-Spotkamy się jutro koło 18? Co Wy na to? - podjęłam decyzję, po czym udałam się do szatni by wziąć strój z szafki. A tam... On. Kłócił się z kimś. Krzyczał, głośno. . Rzucał pięściami na prawo i lewo. Był rozwścieczony. Po chwili zauważyłam, że obok Niego stoi Zoe. Szkolna....jakby to nazwać.... dziwka? Nie znalałam w głowie żadnego mniej wulgarnego słowa opisującego Jej poczynania. Nie mówię tego, ponieważ na każdym kroku widzę ICH całujących się... tylko dlatego, że Ona naprawdę nią jest. Odkąd tutaj mieszkam, a jest to tylko 12 miesięcy... Ona miała już 10 innych chłopaków. Według mnie jest to zwykły brak szacunku do samej siebie. Ale teraz się kłócą. A raczej On po niej wrzeszczy. Szybko udałam się do szafki, po czym dyskretnie chciałam wyjść z szatni. Nie sądziłam, że już skończyli. No i znów się zderzyliśmy.
-Zacznij w końcu uważać, głupia ci....
-Wypraszam sobie! - pierwszy raz się odezwałam. Przerwałam mu, nie zdążył mnie zwyzywać. Gdyby to zrobił, straciłby w moich oczach. Dużo.
-Zejdź mi z drogi. - odepchnął mnie i pospiesznie wyszedł. Jestem z siebie dumna. Nagle zobaczyłam, że na ziemi leży jakiś notatnik. To Jego pamiętnik.... Wzięłam go, po czym zaczęłam swoje poszukiwania. Chce go oddać. Jestem uczciwa. To Jego własność. Nikt nie powinien tego mieć, tylko On ma prawo go czytać. Niestety nie znalazłam Go nigdzie. Usiadłam więc na szkolnym stadionie, żeby pomyśleć co zrobić. Może powinnam oddać to Jego przyjaciołom. Po chwili jednak rozmyślałam się.
Nagle.... zauważyłam Go. Stał i palił papierosa z Tylorem, jednym z jego przyjaciół. Chyba.
Bez zastanowienia podeszłam do Nich. Zanim jednak wydusiłam chociaż jedno słowo....
-Znowu Ty? Czego ode mnie chcesz wariatko? - Zaśmiał się, odchodząc wraz z Tylorem. Próbowałam Ci tylko oddać Twój pamiętnik, dupku. - pomyślałam sobie. Skoro jednak nie dał mi nawet dojść do słowa, nie chciał posłuchać czego chcę... Wzięłam Jego notes ze sobą do domu. Jeszcze nie wiem, czy Go przeczytam. Wiem tylko, że tak łatwo Mu go nie oddam. Póki co czeka mnie wspaniały wieczór z Annie.

" To był szalony tydzień, wiesz? Sprawdziany z matematyki, kolejna książka do przeczytania na poniedziałek, moje urodziny... Mama dała mi prezent, powiedziała Sto lat i poszła na randkę. Czy tak się zachowuje kochająca matka odnośnie urodzin swojego dziecka? Ciekawie, co nie? Teraz muszę siedzieć z tą wredną 12latką. Jest nieprzewidywalna. Nienormalna. Wiesz co jeszcze? Mam Jego pamiętnik. JEGO!! Próbowałam Mu go zwrócić, ale nie udało mi się. Jutro idę świętować moje urodziny z Ellie z Zackiem, dlatego też odezwę się dopiero w niedziele.
P.s nie bój się, o Tobie nigdy nie zapomnę.

Kocham Cię, mój mały pamiętniczku. "

piątek, 16 grudnia 2016

Zaczynajmy.

"A wtedy... wyszeptał "Kocham Cię, Rosie." Chciałam go pocałować i zabić jednocześnie. Moi przyjaciele, a raczej mój jedyny przyjaciel Zack zawsze powtarzał mi, że On jest typem awanturnika. Miał rację. Zmienił mnie. Nienawidzę nowej Rosie. Nie jest tą samą dziewczyną, którą była rok wstecz. Nawet nie wiem kiedy i w jaki sposób to się stało... ale nie potrafię bez niego funkcjonować. Uzależniłam się od Niego. Nigdy się tak nie czułam. Sprawił, że dowiedziałam się co to miłość. W tragiczny sposób, ale jednak. Nie miałam pojęcia, że głoduje... póki Go nie skosztowałam"

Kocham Cię, mój mały pamiętniczku. "

Trzy miesiące wcześniej

-Jesteś gotowa na ten rok? To nasz ostatni w liceum! - Ellie wykrzyczała prosto w moje uszy. Jest jedyną dziewczyną, z którą znalazłam wspólny język w nowej szkole. Lubię ją, ale czasami strasznie wyprowadza mnie z równowagi. Wyglądamy podobnie, obie mamy blond włosy oraz ciemne oczy. To znaczy, moje są znacznie jaśniejsze, nieco białe, ale kogo to obchodzi. A co z charakterami? Cóż, tutaj różnimy się bardzo. Ja kocham książki, gry i matematykę. Ona zaś chłopców, szminki i spódniczki. Jest gadułą. W dodatku nigdy nie czeka na odpowiedz. Z kolei ja jestem dobrym słuchaczem, może właśnie dlatego aż tak dobrze się dogadujemy.

-Podekscytowana i przerażona zarazem. - To prawda. Mam nadzieję, że ten rok w końcu będzie należał do mnie. To samo mówiłam o zeszłym, ale skąd mogłam przewidzieć rozwód rodziców, moją nagłą przeprowadzkę z mamą do Bostonu... Nie byłam na to gotowa. Ale teraz jestem. Jestem silniejsza, w końcu ruszyłam dalej. Znalazłam swoje szczęście tutaj. Kocham to miasto. Czekając na Zacka, mojego najlepszego przyjaciela, rozmyślałam nad tym, co by było gdybym nigdy się tutaj nie przeprowadziła. Uwielbiam dumać. Szczególnie o rzeczach, które nigdy nie będą moje. Na przykład On.

Reszta dnia upłynęła szybko. Szkoła, przerwa na lunch, dziwna rozmowa z Ellie o jej kolekcji szminek w różowym odcieniu. Uwielbiam myć okna. Gdyby nie fakt, że robiłam to już 3 razy w tym tygodniu, znów bym je szorowała. Dzięki temu mogę obserwować co robi. Okno z jego pokoju jest dokładnie naprzeciw mojego. Nie wiem dlaczego, matematyka nie uczy o uczuciach, ale lubię na niego patrzeć. Uwielbiam jego głos i to, że mimo tego iż zawsze ubiera czarne rzeczy, wyglada w nich zjawiskowo.

-Rosie proszę wyrzuć śmieci. - usłyszałam głos mamy dobiegający z dołu. Mój kontakt z nią jest teraz... no prawie go nie ma. Odkąd znalazła chłopaka, nie spędzamy razem czasu. Ale nigdy nie zapomnę o tym, co dla mnie zrobiła i o fakcie, że jest moją mamą. Pospiesznie wynoszę śmieci do kubła, tak, by nikt nie zauważył mojej piżamy w babeczki... aż nagle zderzam się z czymś. Kimś. To On.

-Co Ty do jasnej cholery robisz?! - Jego piękne oczy gapiły się na mnie.
-Przepr....
-Zamknij się już i spieprzaj, dziwaku w obciachowej piżamie. -Odwróciłam się i. a jednej nóżce uciekłam do domu. Jego język? To nic dziwnego. Moja reakcja? Rownież. Ale to pierwszy raz, kiedy spojrzał się na mnie... Kiedy do mnie powiedział cokolwiek.... Przez następne kilka godzin nie myślałam już o niczym innym.

"Dzisiejszy dzień był inny. To On sprawił, że właśnie taki był. O co chodzi? Czy to naprawdę pierwszy wpis, który nie jest o moim tacie czy o grach. No nic, idę spać.

Kocham Cię, mój mały pamiętniczku. "


Jest to moje nowe fanfiction. Mam nadzieję, że jeszcze tutaj jesteście i spodoba Wam się równie tak, jak to było wcześniej. Ps przepraszam za wygląd, jutro nad Nim popracuję. Kisses xxx